Kiedy pisałam o przekrętach finansowych w PiS, o tym „drugim” obiegu pieniądza publicznego, płynącego szeroką strugą do środowisk pisowskich, tych wszystkich fundacji i stowarzyszeń, które pod płaszczykiem działalności charytatywnej zajmują się głównie finansowaniem ludzi PiS, tych spółek i spółeczek Kaczyńskiego, które dzisiaj zarządzają rozproszonym, majątkiem pouwłaszczeniowym, którego ślady pochodzenia zatarto skutecznie,  kiedy pisałam o „przedsiębiorstwie Smoleńsk” – z niedowierzaniem komentowano moje teksty, uznając, że to przesadzam, że tak przecież nie może być.
A jednak tak jest.
 Powoli prawda o mechanizmach finansowych uwłaszczonej komuny, sprytnie umiejącej „doić” pieniądze publiczne, przebija się nie tylko do świadomości społecznej, ale przede wszystkim staje się przedmiotem dociekań dziennikarzy śledczych i zapewne za chwilę stanie się przedmiotem dociekań śledczych prokuratorów.

Dzisiaj chcę zwrócić uwagę na mechanizm działania komuny, w istocie prymitywny i prostacki – ale nadzwyczaj skuteczny. Przede wszystkim skuteczny w sferze propagandy i docierania do co słabszych umysłów, które nie są w stanie zmienić nabytej za komuny mentalności.
Kiedy w PRL komuna była u władzy, nauczyła się, że działania opozycji mogą być skuteczne. Jeśli nawet nie od razu przynosiły zamierzone efekty polityczne, to jednak przyciągały ludzi, organizowały ich, stwarzały poczucie więzi, budziły sympatię i dumę z przynależności do przeciwników ówczesnej władzy.

Spotkania w Magdalence – to było ustalenie strategii na przyszłość. Mniej ważne są pozorne rozmowy tam prowadzone. To poza nimi, niejako podskórnie, Kiszczak budował schemat działań, w których komuna przystępując do uwłaszczenia się na majtku narodowym, podejmowała równolegle sposoby zabezpieczenia swoich interesów w przyszłości.
W ramach tej strategii dokonano podziału na koncesjonowane: prawicę i lewicę. Lewica w składzie najbardziej znanych postaci z przeszłości miała być kontynuatorką „socjalizmu z ludzką twarzą”, umiarkowanie antyklerykalną, prosocjalną, liberalną obyczajowo.i otwartą na Europę.
Prawicę mieli tworzyć „nowi” ludzie, ale doskonale sprawdzeni przez komunę, którym zbudowano życiorysy upychając ich w „Solidarności” i oczywiście przy samym Wałęsie.
Oni mieli być w sferze propagandowej prokatoliccy, patriotyczni w znaczeniu konserwatywnym, uprawiający „politykę historyczną”, antyeuropejscy i bardzo narodowościowi.
W ten sposób, w demokracji, zmienność decyzji elektoratu miała zapewnić komunie stałe sprawowanie władzy: „jak nie my – to wy – ale rządzimy zawsze i nasze interesy są bezpieczne”
Nawet wybór prezydentów RP odbywał się do niedawna w przedziwny sposób, ponieważ wybory wygrywali wyłącznie uczestnicy spotkań w Magdalence – na dodatek w dość komiczny sposób, jakby ktoś bawił się tymi wyborami, imiona ich układały się w pewien interesujący ciąg:
1.    LECH Wałęsa
2.    ALEKSANDER Kwaśniewski
3.    LECH ALEKSANDER Kaczyński
Tę „zabawę” przerwał dopiero wybór przeciwnika spotkań w Magdalence i Okrągłego Stołu, Bronisława Komorowskiego.

System się w jakimś sensie sprawdzał. Tworzono przede wszystkim prawo zabezpieczające biznes komuny. (Ustawa Glapińskiego – największy skandal prawno-finansowy  tamtych lat) „Uwalono” Lecha Wałęsę, który zorientował się, ze „nikt się nie spodziewał, ze ONI tak daleko zajdą”.
„Wypadek przy pracy” -  rząd AWS Jerzego Buzka –umiejętnie stłamszono sprowadzając do roli rządu mniejszościowego, który i tak cudem, jako jedyny przed rządem PO Donalda Tuska, dotrwał do końca kadencji.

Aż do roku 2007 nic i nikt nie był groźny dla uwłaszczonej komuny.
Dopiero upadek w niesławie rządu brudnej koalicji Kaczyńskiego i wygrane wybory przez PO i rząd Tuska postawiły komunę w zupełnie nowej sytuacji – sytuacji zagrożenia dla swoich trwających blisko dwadzieścia lat interesów, robienia ogromnych pieniędzy, powstawania niebotycznych majątków, usadzania się na strategicznych przyczółkach władzy ( NIK, prokuratura, sądownictwo, administracja samorządowa i państwowa, Izby Skarbowe, służby państwa) zapewniających bezpieczeństwo.
Wywożenie cichcem, pod osłoną nocy, archiwów WSI, by nie wpadły w ręce nowego rządu – dowodzą dobitnie, jaka duże było dotąd poczucie bezkarności komuny i jak wielki strach na nią padł, gdyż nowa ekipa nie miała związków z Magdalenką i podjętymi tam ustaleniami.

Podjęta wówczas walka z rządem Donalda Tuska  i od 2010 roku z prezydentem Bronisławem Komorowskim – żeby była skuteczna musiała przybrać określoną formę, która przemówi do Polaków, zadziała na wyobraźnię i znajdzie oparcie w mentalności, nawykach, schematach myślowych.

Komuna postanowiła powtórzyć schemat, który ją samą nie tyle pozbawił władzy, ile zmienił system jej sprawowania. Przedstawiając się w roli opozycji i zawłaszczając spuściznę „Solidarności”, jako kontynuatorka TAMTEJ opozycji niepodległościowej podjęła walkę z obecnym rządem wolnej Polski, usiłując ustawić go w takiej roli, jaką sama pełniła przed 1989 rokiem.
Ten prostacki zabieg odwrócenia ról, to kłamstwo wsparte oszczerstwem, insynuacją, podłością, przepojone nieskrywaną nienawiścią dla większości Polaków, którzy zorientowali się co jest grane – miały i mają doprowadzić do zamętu ideologicznego, do relatywizacji poglądów, pozyskując te wszystkie pożądane zachowania społeczne, jakimi charakteryzowała się tamta, prawdziwa opozycja.
Jakże charakterystyczne jest dzisiaj wspólne występowanie koncesjonowanej prawicy i koncesjonowanej lewicy w sprawach dla komuny najistotniejszych, których bez „dekonspiracji” nie da się przeprowadzić..
A te sprawy – to przede wszystkim biznes. Pieniądze. Bardzo duże pieniądze. I cały system ich obiegu, w którym płyną one do komuny, wypływając z państwowej kasy, z pieniędzy podatników, nas, frajerów, którzy mieli uwierzyć w antykomunizm komuny.

Symbolem staje się  Leszek Miller w towarzystwie działaczy związkowych NSZZ „Solidarność” śpiewający „A mury runą, runą...”

Komuna w roli opozycji wobec demokratycznego rządu wolnej Polski,  przedstawianego przez komunę, jako rząd komuny.- czyż to nie jest pomysł, jak cudowna maść na szczury?

I o tym dzisiaj w rocznicę utraty niepodległości przez  Polskę i wepchnięcie jej w półwiecze wojny, zniewolenia, nieszczęść, tragedii, nędzy  - warto i należy mówić.